Aktualności Historia Patron Kapłani Wspólnoty Biuro parafialne Ogłoszenia Porządek nabożeństw Kontakt Linki
263875
Wspólnoty parafialne
  • Ministranci i Lektorzy
  • Domowy Kościół
  • Kółka żywego Różańca
  • Apostolstwo Dobrej Śmierci
  • Legion Maryi
  • Chór dziecięcy
  • Wspólnoty neokatechumenalne
  • Apostolat Margaretka
  • Schola młodzieżowa
  • Ruch Światło Życie


  • Legion Maryi

    Legion Spotkania Legionu Maryi p.w. Matki Bożej Miłosierdzia w Parafii Błogosławionego Honorata odbywają się we wtorki o godz. 16:30 w salce katechetycznej.
    Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych.

    Kimże jest Ta, która świeci z wysoka jak zorza, piękna jak księżyc, jaśniejąca jak słońce, groźna jak zbrojne zastępy? (Pnp. 6, 10)

    A Dziewicy było na imię Maryja (Łk. 1,27)

    Legion Maryi! Co za znakomita nazwa. (Pius XI).

    Legion Maryi jest stowarzyszeniem katolików, którzy za zgodą Kościoła związali się w grupę bojową pod przemożnym przewodnictwem Maryi Niepokalanej, Wszech pośredniczki wszelkich Łask (która jest piękna jak księżyc, jaśniejsza jak słońce, a przeciw szatanowi i jego zastępom groźna jak zbrojne zastępy), by wspierać nieustannie Kościół w walce przeciw światu i jego ciemnym mocom.

    Duch Legionu

    Duch Legionu Maryi jest tym samym duchem, jaki ożywiał Maryję. Legion dąży szczególnie do zgłębienia wielkiej pokory, doskonałego posłuszeństwa Maryi, do naśladowania Jej anielskiej łagodności i nieustannej modlitwy, do praktykowania Jej wszechstronnego umartwienia, nieskalanej czystości i bohaterskiej cierpliwości, do zdobycia Jej niebiańskiej mądrości i Jej miłości Boga, aż do samo ofiary, ale przede wszystkim do przeżycia Jej wiary. Maryja bowiem posiadła cnotę wiary w całej jej pełni i żaden człowiek nie może Jej być kiedykolwiek w tym równy. Natchniony tą miłością i wiarą Maryi odważa się Legion podjąć każdą pracę i "nie narzeka nigdy, że coś jest nie możliwe, gdyż ona chce i może wszystko".

    "Doskonałym wzorem takiego życia duchowego i apostolskiego jest Najświętsza Maryja Panna, Królowa Apostołów, która w czasie życia ziemskiego, podobnego do innych, pełnego trosk rodzinnych i pracy, jednoczyła się zawsze najściślej ze swoim Synem i współuczestniczyła w szczególny sposób w dziele Zbawiciela. Niech wszyscy z wielką pobożnością oddają jej cześć i niech powierzają jej macierzyńskiej opiece swoje życie i apostolstwoi (Sob. Wat. II, Dekret o apostolstwie świeckich, Apostolicam actuositatem, nr. 4).

    Cele

    Celem Legionu Maryi jest uświęcenie jego członków przez modlitwę, I czynną współpracę w dziele Maryi i Kościoła pod przewodnictwem kapłańskim. Zadaniem tego dzieła jest zmiażdżenie głowy węża i rozszerzenie królestwa Bożego.

    Za zezwoleniem Konsylium (oryg. łac. "Concilium) i z ograniczeniami, jakie są zawarte w tym oficjalnym podręczniku, Legion Maryi stoi do dyspozycji biskupa diecezjalnego i proboszcza, jako praktyczna pomoc dusz pasterska w każdej pracy społecznej i akcji katolickiej, która według ich mniemania stosowna jest dla legionistów, oraz pożądana dla dobra Kościoła. Nigdy nie mogą podejmować legioniści takiej pracy w parafii bez zgody proboszcza lub ordynariusza.

    Jeśli jest w tym podręczniku mowa o biskupie, to jest przez to rozumiany biskup diecezjalny ordynariusz, albo inny kompetentny autorytet kościelny.

    Bezpośrednim celem tego rodzaju organizacji jest apostolski cel Kościoła w zakresie ewangelizacji i uświęcenia ludzi oraz urabiania na modlę chrześcijańską ich sumienia, by w ten sposób przepoić duchem ewangelicznym różne społeczności i środowiska. Świeccy współpracując we właściwy sobie sposób z hierarchią, przynoszą swoje doświadczenie i przyjmują odpowiedzialność za kierownictwo tymi organizacjami, za rozeznanie warunków, w jakich ma się prowadzić działalność duszpasterską Kościoła, oraz za planowanie i realizację programu działania.

    Świeccy działają w zjednoczeniu na wzór żywego organizmu, by w ten sposób dobitniej podkreślić wspólnotę Kościoła i spotęgować skuteczność apostolstwa.

    Świeccy, czy to samorzutnie się poświęcając, czy też zaproszeni do działania i bezpośredniej współpracy z apostolstwem hierarchicznym, prowadzą działalność pod zwierzchnim kierownictwem samej hierarchii, która może nawet zatwierdzić tę współpracę przez wyraźne udzielenie im mandatu. (Dekret o apostolstwie świeckich., Apostolicam actuositatem, nr 20).

    Służba Legionu

    Mamy "przyodziać pełną zbroję Bożą". (Ef. 6, 11).

    Legion Rzymski, od którego nasz Legion wziął swą nazwę, jest po dziś dzień sławny ze swej wierności, wytrwałości i karności, ze swego męstwa i sukcesów, chociaż służyło to wszystko zwyczajnym i przyziemnym celom. (Por. Dodatek I.) Oczywiście Legion Maryi nie mógłby szczycić się tą nazwą, bez posiadania przynależnych jej szlachetnych cech. Służba legionisty powinna wykazywać się przynajmniej wyżej wymienionymi cechami. Św. Klemens, nawrócony przez św. Piotra, a będący współpracownikiem św. Pawła, proponuje armię rzymską, jako model do naśladowania w Kościele.

    "Kto jest wrogiem? Ci niegodziwcy, którzy sprzeciwiają się woli Bożej. Dlatego zechciejmy siebie samych stanowczo związać z Chrystusem w tej walce (przeciw złu) i poddać siebie Jego wzniosłym prawom. Popatrzmy na tych, którzy służą w Legionach Rzymskich i walczą pod swym wojskowym dowództwem; jak oni karnie, godnie i posłusznie wykonują rozkazy. Nie wszyscy są trybunami lub prefektami, czy centurionami lub dowódcami wyższego albo niższego stopnia, lecz każdy wykonuje na swym stanowisku rozporządzenia cesarza i jego dowódców. Wielcy nie mogą istnieć bez małych, mali bez wielkich. Pewna organiczna jedność wiąże ich, każdy pomaga i zarazem doznaje pomocy od wszystkich. Jest tu analogia do naszego ciała. Głowa jest niczym bez nóg, jak nogi są niczym bez głowy, a nawet najmniejsze nasze członki są koniecznie potrzebne całemu ciału. Wszystkie są zespolone i sobie wzajemnie podporządkowane dla dobra całego ciała. (Sw. Klemens PM., List do Koryntian r. 36 n, rok 96.).

    Powinniśmy być "Ofiarą, świętą, Bogu przyjemną ... nie biorąc wzoru z tego świata ..." (Por. Rz. 12, In).

    Z tej zasady wychodząc, każdy legionista będzie usiłował zajaśnieć o tyle wielkimi cnotami, o ile wzniosły jest jego cel. Szczególnie wyróżni się szlachetną wspaniałomyślnością, która jak echo brzmi w uczuciu św. Teresy: "Tak wiele otrzymać, a tak mało móc odwzajemniać, to jest dla mnie męczeństwo". Jeśli legionista ma przed oczyma ukrzyżowanego Zbawiciela, który jemu ofiarował swe ostatnie tchnienie i swą ostatnią kroplę krwi, wówczas musi on dążyć do tego, by i jego służba była wyrazem pełnego oddania.

    "Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej?" (Iz. 5, 4).

    Nie powinniśmy stronić od "pracy i umęczenia". (2 Kor. 11, 27).

    Jak wykazała najświeższa przeszłość, zawsze będą istniały okoliczności, w których katolicka gorliwość będzie musiała być gotowa do męczeństwa, albo nawet śmierci. Wielu legionistów weszło już tak do chwały wiecznej. Najczęściej jednak gotowość do ofiar ma u legionistów skromniejsze pole działania, gdzie jednak nie brak okazji do prawdziwego, cichego bohaterstwa. Apostolat legionistów styka się często z ludźmi, którzy staliby chętnie z daleka od dobrego oddziaływania. Tacy ludzie niechętnie przyjmują odwiedziny, które służą dobrym, a nie złym celom, i okazują to zupełnie wyraźnie. Tych ludzi można jednak pozyskać, lecz potrzebna jest tu odwaga i cierpliwość.

    Złe spojrzenia, wyzwiska, wskazanie drzwi, kpiny i zgryźliwość, duchowe i fizyczne znużenie, niepowodzenie i zwykła niewdzięczność, przenikliwe zimno i smagający deszcz, brud, insekty i smród, przeraźliwie ciemne korytarze i zrujnowane mieszkania, rezygnacja ze zwyczajnych przyjemności, wiele trosk związanych z pracą, ból powstały z zetknięcia się z bezbożnością i zepsuciem wrogo nastawionej duszy, cierpienie innych, jakie dzielimy z całego serca, - wszystko to jest mało pociągające; lecz jeśli znosimy to wszystko ze spokojem, a nawet z radością i wiernie aż do końca, to można powiedzieć ze słusznością, że jest się blisko tej miłości, o której powiedziano: "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich". (J. 15, 13).

    "Cóż oddam Jahwe za wszystko, co mi wyświadczył?" (Ps. 115, 12).

    Powinniśmy "postępować drogą miłości, bo i Chrystus nas umiłował i samego siebie wydał za nas ..." (Por. Ef. 5, 2).

    Tajemnica każdego skutecznego oddziaływania polega na stworzeniu osobistego kontaktu między ludźmi. Ma to być spotkanie ludzi w miłości i we współczuciu. To nie może być miłość pozorna, lecz taka, która jest zdolna do przetrwania każdej próby, tak jak prawdziwa przyjaźń. Wymaga to pewnego przezwyciężenia siebie. Niektórym ludziom może być trudno publicznie pozdrowić człowieka, którego poznało się niedawno w więzieniu, albo pójść ulicą przy boku człowieka nędznie ubranego; może być trudno serdecznie uściskać ubrudzoną dłoń, albo spożyć w nędznym, nieporządnym domu zaofiarowany posiłek. Jeśli jednak legioniści tego nie uczynią, wówczas okaże się pozorem przyjacielskie zachowanie, kontakt zostanie zerwany i dusza, którą należało dźwignąć, zawiedziona oddali się bezpowrotnie.

    Jeśli działanie ma być naprawdę skuteczne, to musi mieć u podstaw gotowość do całkowitego oddania. Bez tej gotowości służba pozostaje bez treści i siły. Legionista, który stawia jakieś ograniczenia np.: "Dotąd, a nie dalej może sięgać moja ofiarność", niewiele zdziała mimo wielkich wysiłków. Gdzie jednak istnieje taka gotowość, bez ograniczeń, stanie się ona bardzo owocna, chociażby w małej mierze, lub wcale się do niej nie odwoływano.

    "Odpowiedział Jezus: Życie swoje oddasz za Mnie? (J. 13, 38).

    Powinniśmy ukończyć bieg. (Por. 2 Tm. 4, 7).

    Legion wzywa do służby nieograniczonej i bez zastrzeżeń. Nie jest to jednak rada doskonałości, ale konieczne wymaganie; gdy bowiem nie będziemy dążyć do najlepszego, nie staniemy się wytrwałymi członkami. Wytrwanie w apostolacie przez całe życie, jest już samo w sobie czymś bohaterskim. To można osiągnąć jedynie jako szczyt i nagrodę nieustannego szeregu mężnych wysiłków. Jednakże nie tylko członkostwo jednostkowe musi stać pod znakiem wytrwałości; każde zadanie, w kręgu obowiązków Legionu, musi być naznaczone uporczywym wysiłkiem. Oczywiście niezbędne jest urozmaicenie. Trzeba odwiedzać różnych ludzi i rozmaite miejsca; jedną pracę się kończy, drugą się podejmuje. Jest to nieodzowną cechą toku życia i nie jest objawem zniechęcenia, czy też wynikiem niestałości lub szukania nowości, co kończyłoby się załamaniem najlepszej nawet dyscypliny. Legion zna niebezpieczeństwo pogoni za nowością i dlatego nieustannie wzywa do większej wytrwałości. Po każdym zebraniu rozsyła przecież, aby tak rzec, swych członków zawołaniem "trwajcie niezachwiani".

    Rzeczywisty sukces zależy od uporczywego zaangażowania wszystkich sił, co jest znowu wynikiem wytrwałej woli zwycięstwa. Ma to być wytrwała wola, której nigdy nie wolno się ugiąć. Dlatego Legion wymaga od każdej grupy i każdego członka postawy niepoddawania się kryzysom. Co więcej, nie można nawet dopuścić myśli dzielenia podopiecznych na katerogie: "obiecujący", "mniej obiecujący", ,,beznadziejny" itd. Określać kogoś jako wypadek beznadziejny oznaczałoby, o ile chodzi o Legion, nie czyniąc nic pozwalać dobrowolnie i beztrosko na potępienie się duszy, która ma przecież nieocenioną wartość. Poza tym byłoby to oznaką, że w naszej pracy jesteśmy poddani bezmyślnym pragnieniom odmian i zewnętrznego postępu, a nie kierujemy się wyższymi pobudkami. Jeśli posiew nie wschodzi za piętami siewcy, wówczas tracimy ochotę i prędzej czy później rezygnujemy z pracy.

    Należy jeszcze raz z całym naciskiem podkreślić: jeśli choć jeden przypadek określimy jako beznadziejny, wówczas nieuchronnie osłabimy naszą postawę wobec każdego innego rzypadku. Świadomie, czy nieświadomie przystępować będziemy do każdej nowej pracy ze zwątpieniem w duchu, czy nasz trud się też opłaci, a przecież nawet najmniejsze zwątpienie paraliżuje ducha czynu. Najgorsze jednak byłoby to, że wiara nie odgrywałaby należnej roli w pracy Legionu. Przyznawano by jej tylko tyle miejsca w pracy, ile dałoby się pogodzić z ludzkim rozsądkiem. Taka zahamowana wiara i osłabione zdecydowanie pozwalają na wystąpienie na plan, trzymanych dotychczas w szachu ludzkiej bojaźni, małostkowości i światowej roztropności. Taki Legion służyłby tylko opieszale i bez entuzjazmu. Coś tak mizernego miałoby być ofiarą dla nieba?

    Legion nastawiony jest dopiero w drugiej linii na program pracy, gdyż ważniejsze jest nieugięte dążenie do celu. Legion żąda od swych członków nie bogactwa i wpływów, ale niewzruszonej wiary; nie wielkich czynów, ale nieustępliwego zaangażowania wszystkich sił; nie genialnych uzdolnień, ale niegasnącej miłości; nie gigantycznych sił, ale ścisłej dyscypliny. Legionista wytrwa za wszelką cenę i nigdy nie straci odwagi. W zagrożeniu jest jak skała; niewzruszony w każdym czasie; spodziewa się dobrych wyników, ale jest pokorny w powodzeniu i niezależny od niego; zwalcza kryzys, jednak się go nie przestraszy; walczy dalej i zwycięża przez uporczywe i wytrwałe zaangażowanie; monotonna praca i trudności umacniają go nawet, gdyż wiara i wola mogą być przy tym sprawdzone jak przy długotrwałym oblężeniu. Szybko i zdecydowanie idzie za wezwaniem, lecz jest do dyspozycji nawet wówczas, gdy go nikt nie woła. Nawet wówczas, gdy nie toczy się walka i wroga nie widać, na wszelki wypadek, czuwa nieznużenie dla Boga. Legionista odważa się na niemożliwe, jednak wystercza mu też rola zapychacza luk. Żadne zadanie nie jest dla niego za duże, żaden obowiązek za mały. Dla wszystkiego ma on to samo zainteresowie pełne oddania, tą samą niewyczer- paną cierpliwość, to samo nieugięte męstwo. Każde zadanie wykonuje z tą samą złotą wytrwałością. Zawsze jest gotowy do służby dla dusz. Zawsze jest w pobliżu, by chwiejnym pomóc w przebrnięciu przez chwile słabości. Czujny jest też i gotowy, by zatwardziałych zaskoczyć w rzadkich chwilach ich miękkości. Legionista jest nieznużony w poszukiwaniu zabłąkanych; zapomniawszy o sobie, w każdy czas, stoi pod krzyżem braci i trwa dopóki dzieło się nie dokona.

    Tak niezawodna musi być służba każdej organizacji, która jest poświęcona ,,Virgo fidelis" - Pannie wiernej i która w chwale czy wzgardzie nosi imię Maryi.

    "Co należy do łaskawej Dziewicy, co jest pod Jej opieką, to jest bezpieczne, cnota i moc Jej sług, jak też natura ludzka, którą Ona dała Synowi, a o którym powiedziano: "Kości Jego nie będą łamane" (Wj. 12, 46), jak też o szacie lnianej, która nie została podzielona. (Por. J. 19, 23 n) (Cyt. Bolo, Tragedy of Calvary).

     
     
    projekt i wykonanie Orange Computers
    Do góry